Nie musiałam już tak wytężać woli, żeby zmusić do posłuszeństwa każdy członek mego ciała. Promienie słońca odnalazły drogę do wąskiej doliny. Grzały mi
znaczenie snu twarz i pokaleczone, posiniaczone ręce. Kiedy całkowicie odwróciłam się plecami do rumowiska, które zasłaniało Jeźdźców przed moim wzrokiem, poruszałam się już normalnie, ale byłam tak zmęczona jak po tamtej we śnie ucieczce w widmowym lesie. Czułam teraz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz