czwartek, 29 marca 2012

pójdziemy popływać -

Pójdziemy popływać? - W rzece? - Nie, głuptasie! - Zerwała z siebie okrycie i zbiegła po schodach do ogrodu. Gundersen siedział chwilę jak zaklęty, oczarowany rytmicznym ruchem jej ramion, kołysaniem się pośladków. Potem poszedł za nią. Na zakręcie ścieżki, którego dotychczas nie zauważył, skręciła w lewo i zatrzymała się przy kolistym zbiorniku wody, wyżłobionym w skale. Gdy stanął przy niej, skoczyła pięknym łukiem do wody. Kiedy wynurzyła się, by zaczerpnąć powietrza, Gundersen - już nagi - wskoczył do basenu. Woda, nawet w tym ciepłym klimacie, była przeraźliwie zimna. - Tutaj bije podziemne źródło - wyjaśniła. - Czy to nie cudowne? Jak rytualne oczyszczenie. Z wody, tuż za nią, wysunęła si

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz